Medytacja

pełnia życiaCzy macie takie książki, dzięki którym zmieniliście coś w swoim życiu?

Moja lista takich książek jest dość długa a ostatnio dołączyła do niej kolejna – „Pełnia życia”Agnieszki Maciąg.

Jakiś czas temu dostałam ją od mojej Przyjaciółki i przeczytałam w ciągu jednego dnia. Należy jednak ona do tych, do których się często zagląda.

A co się zmieniło dzięki niej?

Świat, który nas otacza to mnóstwo różnego rodzaju bodźców, miliony informacji. Niekiedy często potrzebujemy wyciszenia. I ja go również potrzebuję. Pędzące myśli, niekiedy te niezbyt pozytywne, ciągłe rozmyślanie nad tym co dalej, rozwiązywanie problemów. Umysł potrzebuje również wytchnienia. Mi takie wyciszenie daje wyjazd za miasto, pójście na spacer, gdzie również staram się wyciszyć i o niczym nie myśleć. Oddaję się wtedy otaczającemu mnie pięknu. Ale co zrobić, by chociaż przez prę minut przestać myśleć, analizować, zastanawiać się? Medytacja. Pewnie nie jest to dl Was obcy temat. Mi też nie był ale nigdy tego wcześniej nie robiłam. Po przeczytaniu tej książki stwierdziłam, że najwyższa pora spróbować. I wiecie co. Nie mam zamiaru z tego rezygnować.

Co mi to daje?

Czuje, że umysł jest spokojniejszy, oczyszczony, jestem spokojniejsza, czuję wewnętrzny spokój i radość a przy tym nie odczuwam tak stresu i jego skutków.

Medytuję siedząc na podłodze, na poduszce w pozycji pół – lotosu lub po turecku. Zamykam oczy i zaczynam skupiać się na oddechu. Podczas medytacji nie można trzymać się myśli, muszą one odpłynąć po to by nie angażować się w nie emocjonalnie. I za każdym razem kiedy wracają, znowu koncentruję się na oddechu. Nabieram wtedy do wszystkiego dystansu.  Dzięki temu łatwiej jest mi później rozwiązywać problemy, przychodzą do głowy nowe pomysły, nowe rozwiązania.

Pewnie się zastanawiacie ile czasu na to poświęcam. To zależy od dnia ale staram się wstać rano i poświęcić na to parę minut, a jak mam więcej czasu to medytuję dłużej. Nie robię tego oczywiście z zegarkiem w ręku, po prostu, na wyczucie.

Jeżeli mi się jednak zdarzy, że rano nie zdążę – w końcu jestem sową i poranne wstawanie to dla mnie spory wyczyn – oddaję się medytacji w ciągu dnia albo wieczorem, przed pójściem spać.

 

 

 

 

Dodaj komentarz